piątek, 02 październik 2026 09:27

Złota jesień i pierwsze przymrozki: przyroda Pogórza Ciężkowickiego w pierwszej połowie października

Napisał

Pierwsza połowa października na Pogórzu Ciężkowickim, w Paśmie Brzanki i na Równinie Tarnowskiej to pełnia fenologicznej jesieni. To, co we wrześniu było zapowiedzią – żółknące klony, ryk byków, odlot jaskółek – teraz domyka się: buki i dęby przebarwiają się masowo, liście zaczynają opadać, rykowisko cichnie, a nad polami ciągną żurawie. Chłodne noce w dolinach Białej i Wisłoki dają pierwsze przymrozki, podczas gdy grzbiety koło Jodłowej i Szerzyn bywają jeszcze wolne od szronu. To dobry czas na obserwacje wokół Ryglic, Tuchowa, Skrzyszowa, Pilzna i sołectw gminy wiejskiej Tarnów.

Czas czytania: 7 min.

Spis treści

 

Dlaczego właśnie teraz lasy osiągają pełnię barw?

We wrześniu na Pogórzu Ciężkowickim żółkły głównie klony, brzozy, kasztanowce i część lip. Dęby i buki trzymały jeszcze zielony liść, bo ich blaszka jest twardsza i wolniej demontuje chlorofil. W pierwszej połowie października ten zapas się kończy. Krótki dzień – około 11,5 godziny na początku miesiąca i coraz mniej z każdym świtem – utrzymuje blokadę syntezy chlorofilu. Roślina wycofuje azot, fosfor i magnez do pni i korzeni, a odsłonięte karotenoidy dają żółć, antocyjany zaś czerwień.

Na odsłoniętych stokach Pasma Brzanki koło Jodłowej, Szerzyn i Olszyn barwy pojawiają się wcześniej: wiatr i większe wahania temperatury przyspieszają stres blaszki. W zacisznych dolinach Lubczy, Buchcic, Burzyna i Łowczowa zieleń utrzymuje się kilka dni dłużej. Modrzew, jedyny rodzimy iglak zrzucający igły, złoci się właśnie teraz – igła jest organem sezonowym, a nie wieloletnim aparatem jak u świerka czy jodły. Złota jesień nie jest ozdobą dla oka. To końcówka recyklingu składników przed zimą.

 

Co sprawia, że liść w końcu odpada?

Przebarwienie i opadanie to dwa etapy. Najpierw roślina odzyskuje to, co da się odzyskać. Potem w nasadzie ogonka powstaje warstwa odcinająca: komórki rozluźniają ściany, a naczynia przewodzące zatykają się. Etylen i spadek auksyn przyspieszają ten proces, gdy noce są chłodne, a dzień krótki. Wiatr i deszcz tylko domykają to, co tkanki już przygotowały. Dlatego po pierwszej wietrznej nocy drogi koło Szynwałdu, Ołpin i Poręby Radlnej bywają zasłane liśćmi, choć dzień wcześniej korony wyglądały jeszcze pełne.

Opadły liść nie jest odpadem. W ściółce lasów wokół Ryglic, Tuchowa i Zalasowej staje się pokarmem dżdżownic i grzybni oraz izolacją gleby. Grabienie dna lasu „dla porządku” zubaża ten magazyn. W sadach koło Pilzna i na Równinie Tarnowskiej jabłka i gruszki kończą dojrzewanie: etylen miękczy miąższ i uwalnia zapach, który wabi zwierzęta rozsiewające nasiona – albo człowieka, który zbiera plon.

 

Dlaczego pierwsze przymrozki pojawiają się w dolinach, a nie na grzbietach?

W pogodną, bezwietrzną noc grunt wypromieniowuje ciepło. Schłodzone przy ziemi powietrze jest cięższe i spływa w obniżenia. Nad nim zostaje cieplejsza warstwa – to inwersja temperatury. Dlatego szron i pierwszy przymrozek częściej pojawiają się w dolinach koło Bistuszowej, Jonin, Kowalowej, Łękawki i Nowodworza niż na grzbietach Pasma Brzanki. Historycznie pierwszy jesienny przymrozek w Ciężkowicach notowano średnio na początku października, w Tarnowie bliżej połowy miesiąca; lokalne niecki potrafią wyprzedzić te daty o kilka dni.

Dla roślin przymrozek radiacyjny to sygnał do dokończenia zrzutu liści i zamknięcia wzrostu. Dla owadów i płazów – do zejścia pod korę, w ściółkę i na dno zbiorników. Mgła w dolinie Białej koło Tuchowa czy nad polami gminy wiejskiej Tarnów (Zawada, Łękawka, Poręba Radlna) nie jest tym samym zjawiskiem co mgła nad miastem Tarnowem: w zabudowie ciepło murów i ulic opóźnia wychłodzenie, a hałas i światło zmieniają zachowanie zwierząt.

 

Czy rykowisko w pierwszej połowie października już milknie?

Kulminacja rykowiska jelenia szlachetnego przypada zwykle na przełom września i października. W pierwszej połowie października byki wciąż można usłyszeć o świcie w lasach koło Jodłowej, Szerzyn, Zalasowej, Nowodworza i Łowczowa, ale głosy są rzadsze. Ruja u łań wygasa, a wyczerpane byki wracają do żerowania. W szczycie godów samiec może stracić nawet około jednej trzeciej masy ciała, bo prawie nie je. Teraz musi odrobić ten deficyt na żołędziach, bukwi i odrostach, zanim nadejdzie zima.

To także czas większego ruchu zwierząt przez drogi Pogórza – kolizje z jeleniami i sarnami zdarzają się częściej niż latem. Bekowisko danieli, jeśli lokalnie występują, zaczyna się dopiero od połowy października. Ryk nie jest atrakcją do podchodzenia: byk w końcówce rui nadal broni przestrzeni, a zbliżanie się do chmary zwiększa stres i ryzyko.

 

Które ptaki przelatują, a które dopiero przylatują z północy?

Jaskółki dymówki i oknówki z zabudowań Ryglic, Tuchowa, Skrzyszowa i Rzepiennika Strzyżewskiego w większości już odleciały. Owadożerne gatunki nie czekają na mróz – czekają na zanik latających owadów. W pierwszej połowie października nad Równiną Tarnowską i grzbietami Pasma Brzanki ciągną żurawie i gęsi. Lecą później niż jaskółki, bo żerują na ścierniskach i łąkach, a nie na owadach w powietrzu. Klucz to nie przypadek: formacja zmniejsza opór i pozwala pilnować kontaktu w stadzie.

Drozdy, kwiczoły i szpaki obierają głóg, jarząb i ligustr przy drogach Szynwałdu, Ołpin i Zawady. Sójki zakopują żołędzie – część odnajdą, część skiełkuje, więc dąb częściowo „sieją” ptaki. Z północy zaczynają docierać gatunki, dla których Polska jest zimowiskiem, nie przystankiem: myszołowy włochate i drzemliki pojawiają się zwykle w październiku. Miejscowe myszołowy zwyczajne nadal polują na gryzonie odsłonięte po żniwach koło Pilzna i Ołpin.

 

Dlaczego październik bywa równie dobry na grzyby jak wrzesień?

Owocnik to krótki organ rozsiewający zarodniki, nie cała grzybnia. Uruchamia go wilgoć po opadach i spadek temperatury nocnej przy wciąż ciepłej glebie. W pierwszej połowie października te warunki często się utrzymują. W lasach mieszanych wokół Ryglic, Tuchowa, Zalasowej i w Paśmie Brzanki owocują podgrzybki, maślaki, koźlarze, opieńki na pniakach oraz – w młodszych borach – rydze. Opieńka wymaga obróbki termicznej; gatunków niepewnych nie zbiera się wcale.

Chłód spowalnia rozwój larw, więc październikowe kapelusze bywają mniej robaczywe niż sierpniowe. Deszcz nie „tworzy” grzybów – zmienia potencjał wodny ściółki i daje sygnał do owocnikowania. Zostawienie części stanowisk i przykrycie grzybni ściółką chroni sieć mikoryzową, od której zależą dęby, buki i sosny regionu.

 

Jak ssaki i owady zamykają sezon żerowania?

Jeże na skrajach Zalasowej, Buchcic, Burzyna i Rzepiennika Strzyżewskiego nadal dobierają tłuszcz. Hibernacja to obniżenie metabolizmu na zapasie energii, nie „sen w ciepłym gnieździe”. Wiewiórki i sójki rozpraszają orzechy i żołędzie; dziki i sarny intensywnie żerują na opadłym żołędzu, bo zimą wartość runa spadnie. Nietoperze polują jeszcze w cieplejsze wieczory, ale coraz częściej korzystają z kryjówek w zabudowie wsi.

Większość owadów dorosłych kończy lot. Przetrwają jaja, larwy lub poczwarki w glebie i pod korą. Na bluszczu, jeśli jeszcze kwitnie w zaroślach koło Tuchowa i Ryglic, ostatnie muchówki i pszczoły biorą późny nektar. W pogodne dni widać babie lato: młode pająki wypuszczają nić i dają się nieść wiatrowi. To nie „pajęczyna z powietrza”, tylko dyspersja – sposób na opuszczenie przegęszczonego stanowiska przed zimą. Płazy schodzą na dno stawów i do nor, bo spadek temperatury wody zwalnia metabolizm.

 

Gdzie obserwować złotą jesień bez szkody dla ostoi?

Barwy koron najlepiej widać ze stoków Pasma Brzanki (Jodłowa, Szerzyny, Olszyny) i ze skrajów lasów Pogórza Ciężkowickiego koło Ryglic i Tuchowa. Przymrozki i mgły – o świcie w dolinach Bistuszowej, Jonin i Kowalowej oraz nad polami Równiny Tarnowskiej. Żurawie wypatruje się rano nad otwartymi polami koło Pilzna, Szynwałdu i Ołpin. Końcówkę rykowiska słychać z dróg leśnych, nie z wnętrza ostoi.

Nie płosz chmar, nie zrywaj wszystkich owoców z miedz i nie grab liści z dna lasu. Rozróżniaj miasto Tarnów od gminy wiejskiej Tarnów z sołectwami takimi jak Nowodworze, Zawada, Łękawka czy Poręba Radlna – inne siedlisko, inny hałas, inna presja ludzi. Lornetka, ciche podejście i zejście przed zmrokiem wystarczą, by zobaczyć, jak region zamyka jesień, zanim listopad obnaży korony.

Dziękujemy za przeczytanie naszego artykułu! Mamy nadzieję, że dostarczył Ci wartościowych informacji. Zapraszamy do lektury innych naszych publikacji.

Czytany 107 razy
Odsłon artykułów:
19596129

Odwiedza nas 396 gości oraz 0 użytkowników.

Top
W tej witrynie używane są cookies. Możesz je wyłączyć, ale strony mogą nie działać poprawnie. Więcej informacji…