Czas czytania: 7 min.
Spis treści
- Dlaczego właśnie teraz lasy osiągają pełnię barw?
- Co sprawia, że liść w końcu odpada?
- Dlaczego pierwsze przymrozki pojawiają się w dolinach, a nie na grzbietach?
- Czy rykowisko w pierwszej połowie października już milknie?
- Które ptaki przelatują, a które dopiero przylatują z północy?
- Dlaczego październik bywa równie dobry na grzyby jak wrzesień?
- Jak ssaki i owady zamykają sezon żerowania?
- Gdzie obserwować złotą jesień bez szkody dla ostoi?
Dlaczego właśnie teraz lasy osiągają pełnię barw?
We wrześniu na Pogórzu Ciężkowickim żółkły głównie klony, brzozy, kasztanowce i część lip. Dęby i buki trzymały jeszcze zielony liść, bo ich blaszka jest twardsza i wolniej demontuje chlorofil. W pierwszej połowie października ten zapas się kończy. Krótki dzień – około 11,5 godziny na początku miesiąca i coraz mniej z każdym świtem – utrzymuje blokadę syntezy chlorofilu. Roślina wycofuje azot, fosfor i magnez do pni i korzeni, a odsłonięte karotenoidy dają żółć, antocyjany zaś czerwień.
Na odsłoniętych stokach Pasma Brzanki koło Jodłowej, Szerzyn i Olszyn barwy pojawiają się wcześniej: wiatr i większe wahania temperatury przyspieszają stres blaszki. W zacisznych dolinach Lubczy, Buchcic, Burzyna i Łowczowa zieleń utrzymuje się kilka dni dłużej. Modrzew, jedyny rodzimy iglak zrzucający igły, złoci się właśnie teraz – igła jest organem sezonowym, a nie wieloletnim aparatem jak u świerka czy jodły. Złota jesień nie jest ozdobą dla oka. To końcówka recyklingu składników przed zimą.
Co sprawia, że liść w końcu odpada?
Przebarwienie i opadanie to dwa etapy. Najpierw roślina odzyskuje to, co da się odzyskać. Potem w nasadzie ogonka powstaje warstwa odcinająca: komórki rozluźniają ściany, a naczynia przewodzące zatykają się. Etylen i spadek auksyn przyspieszają ten proces, gdy noce są chłodne, a dzień krótki. Wiatr i deszcz tylko domykają to, co tkanki już przygotowały. Dlatego po pierwszej wietrznej nocy drogi koło Szynwałdu, Ołpin i Poręby Radlnej bywają zasłane liśćmi, choć dzień wcześniej korony wyglądały jeszcze pełne.
Opadły liść nie jest odpadem. W ściółce lasów wokół Ryglic, Tuchowa i Zalasowej staje się pokarmem dżdżownic i grzybni oraz izolacją gleby. Grabienie dna lasu „dla porządku” zubaża ten magazyn. W sadach koło Pilzna i na Równinie Tarnowskiej jabłka i gruszki kończą dojrzewanie: etylen miękczy miąższ i uwalnia zapach, który wabi zwierzęta rozsiewające nasiona – albo człowieka, który zbiera plon.
Dlaczego pierwsze przymrozki pojawiają się w dolinach, a nie na grzbietach?
W pogodną, bezwietrzną noc grunt wypromieniowuje ciepło. Schłodzone przy ziemi powietrze jest cięższe i spływa w obniżenia. Nad nim zostaje cieplejsza warstwa – to inwersja temperatury. Dlatego szron i pierwszy przymrozek częściej pojawiają się w dolinach koło Bistuszowej, Jonin, Kowalowej, Łękawki i Nowodworza niż na grzbietach Pasma Brzanki. Historycznie pierwszy jesienny przymrozek w Ciężkowicach notowano średnio na początku października, w Tarnowie bliżej połowy miesiąca; lokalne niecki potrafią wyprzedzić te daty o kilka dni.
Dla roślin przymrozek radiacyjny to sygnał do dokończenia zrzutu liści i zamknięcia wzrostu. Dla owadów i płazów – do zejścia pod korę, w ściółkę i na dno zbiorników. Mgła w dolinie Białej koło Tuchowa czy nad polami gminy wiejskiej Tarnów (Zawada, Łękawka, Poręba Radlna) nie jest tym samym zjawiskiem co mgła nad miastem Tarnowem: w zabudowie ciepło murów i ulic opóźnia wychłodzenie, a hałas i światło zmieniają zachowanie zwierząt.
Czy rykowisko w pierwszej połowie października już milknie?
Kulminacja rykowiska jelenia szlachetnego przypada zwykle na przełom września i października. W pierwszej połowie października byki wciąż można usłyszeć o świcie w lasach koło Jodłowej, Szerzyn, Zalasowej, Nowodworza i Łowczowa, ale głosy są rzadsze. Ruja u łań wygasa, a wyczerpane byki wracają do żerowania. W szczycie godów samiec może stracić nawet około jednej trzeciej masy ciała, bo prawie nie je. Teraz musi odrobić ten deficyt na żołędziach, bukwi i odrostach, zanim nadejdzie zima.
To także czas większego ruchu zwierząt przez drogi Pogórza – kolizje z jeleniami i sarnami zdarzają się częściej niż latem. Bekowisko danieli, jeśli lokalnie występują, zaczyna się dopiero od połowy października. Ryk nie jest atrakcją do podchodzenia: byk w końcówce rui nadal broni przestrzeni, a zbliżanie się do chmary zwiększa stres i ryzyko.
Które ptaki przelatują, a które dopiero przylatują z północy?
Jaskółki dymówki i oknówki z zabudowań Ryglic, Tuchowa, Skrzyszowa i Rzepiennika Strzyżewskiego w większości już odleciały. Owadożerne gatunki nie czekają na mróz – czekają na zanik latających owadów. W pierwszej połowie października nad Równiną Tarnowską i grzbietami Pasma Brzanki ciągną żurawie i gęsi. Lecą później niż jaskółki, bo żerują na ścierniskach i łąkach, a nie na owadach w powietrzu. Klucz to nie przypadek: formacja zmniejsza opór i pozwala pilnować kontaktu w stadzie.
Drozdy, kwiczoły i szpaki obierają głóg, jarząb i ligustr przy drogach Szynwałdu, Ołpin i Zawady. Sójki zakopują żołędzie – część odnajdą, część skiełkuje, więc dąb częściowo „sieją” ptaki. Z północy zaczynają docierać gatunki, dla których Polska jest zimowiskiem, nie przystankiem: myszołowy włochate i drzemliki pojawiają się zwykle w październiku. Miejscowe myszołowy zwyczajne nadal polują na gryzonie odsłonięte po żniwach koło Pilzna i Ołpin.
Dlaczego październik bywa równie dobry na grzyby jak wrzesień?
Owocnik to krótki organ rozsiewający zarodniki, nie cała grzybnia. Uruchamia go wilgoć po opadach i spadek temperatury nocnej przy wciąż ciepłej glebie. W pierwszej połowie października te warunki często się utrzymują. W lasach mieszanych wokół Ryglic, Tuchowa, Zalasowej i w Paśmie Brzanki owocują podgrzybki, maślaki, koźlarze, opieńki na pniakach oraz – w młodszych borach – rydze. Opieńka wymaga obróbki termicznej; gatunków niepewnych nie zbiera się wcale.
Chłód spowalnia rozwój larw, więc październikowe kapelusze bywają mniej robaczywe niż sierpniowe. Deszcz nie „tworzy” grzybów – zmienia potencjał wodny ściółki i daje sygnał do owocnikowania. Zostawienie części stanowisk i przykrycie grzybni ściółką chroni sieć mikoryzową, od której zależą dęby, buki i sosny regionu.
Jak ssaki i owady zamykają sezon żerowania?
Jeże na skrajach Zalasowej, Buchcic, Burzyna i Rzepiennika Strzyżewskiego nadal dobierają tłuszcz. Hibernacja to obniżenie metabolizmu na zapasie energii, nie „sen w ciepłym gnieździe”. Wiewiórki i sójki rozpraszają orzechy i żołędzie; dziki i sarny intensywnie żerują na opadłym żołędzu, bo zimą wartość runa spadnie. Nietoperze polują jeszcze w cieplejsze wieczory, ale coraz częściej korzystają z kryjówek w zabudowie wsi.
Większość owadów dorosłych kończy lot. Przetrwają jaja, larwy lub poczwarki w glebie i pod korą. Na bluszczu, jeśli jeszcze kwitnie w zaroślach koło Tuchowa i Ryglic, ostatnie muchówki i pszczoły biorą późny nektar. W pogodne dni widać babie lato: młode pająki wypuszczają nić i dają się nieść wiatrowi. To nie „pajęczyna z powietrza”, tylko dyspersja – sposób na opuszczenie przegęszczonego stanowiska przed zimą. Płazy schodzą na dno stawów i do nor, bo spadek temperatury wody zwalnia metabolizm.
Gdzie obserwować złotą jesień bez szkody dla ostoi?
Barwy koron najlepiej widać ze stoków Pasma Brzanki (Jodłowa, Szerzyny, Olszyny) i ze skrajów lasów Pogórza Ciężkowickiego koło Ryglic i Tuchowa. Przymrozki i mgły – o świcie w dolinach Bistuszowej, Jonin i Kowalowej oraz nad polami Równiny Tarnowskiej. Żurawie wypatruje się rano nad otwartymi polami koło Pilzna, Szynwałdu i Ołpin. Końcówkę rykowiska słychać z dróg leśnych, nie z wnętrza ostoi.
Nie płosz chmar, nie zrywaj wszystkich owoców z miedz i nie grab liści z dna lasu. Rozróżniaj miasto Tarnów od gminy wiejskiej Tarnów z sołectwami takimi jak Nowodworze, Zawada, Łękawka czy Poręba Radlna – inne siedlisko, inny hałas, inna presja ludzi. Lornetka, ciche podejście i zejście przed zmrokiem wystarczą, by zobaczyć, jak region zamyka jesień, zanim listopad obnaży korony.
